Prawo autorskie jako nieformalne narzędzie ochrony

Na portalu Fashionbusiness.pl ukazał się mój kolejny artykuł z serii dotyczącej ochrony własności intelektualnej w branży mody.

W artykule omawiam możliwości ochrony wzornictwa na podstawie prawa autorskiego. Uzyskanie takiej ochrony nie wymaga dopełniania formalności ani ponoszenia opłat. Odformalizowanie i automatyzm z jednej strony są istotną zaletą, z drugiej jednak mogą powodować niepewność w konkretnych przypadkach.

Zapraszam do lektury.

Reklamy

Wykorzystanie zdjęć na ubraniach

Rozwój technologii, w tym fotografii cyfrowej, umożliwił produkowanie ubrań z nadrukami zdjęć. Na portalach aukcyjnych oraz stronach internetowych jest coraz więcej ofert sprzedaży bluz, T-shirtów czy innych rzeczy np. pościeli z nadrukiem ze zdjęcia nadesłanego przez klienta.

Projektanci także wykorzystują zdjęcia w tworzonych kolekcjach – np. zdjęcia krajobrazu, miasta czy osoby. Nie zawsze jednak mają do tego prawo.

Dla przykładu przytoczę kilka fragmentów z wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku1 wydanego w sprawie o ochronę praw autorskich do zdjęcia wykorzystanego na T-shirtach.

„Powód wniósł o zasądzenie od pozwanej Spółki Akcyjnej kwoty 3000 zł z tytułu zapłaty za stworzenie utworu (fotografia) oraz korzystanie z praw autorskich jak i praw zależnych do tego utworu w zakresie wykorzystania zdjęcia poprzez jego naniesienie na produkt strony pozwanej (T-shirt) i jego komercyjnej sprzedaży.

Powód był pracownikiem pozwanej zatrudnionym na stanowisku asystenta merchandisera, a następnie na stanowisku merchandisera. Powód zajmował się handlem odzieżą dla młodzieży inspirowaną sportami ekstremalnymi, zajmował się doborem kolekcji do sprzedaży oraz wyceną produktu do sklepów firmowych. Obowiązki zawodowe powoda wymagały wiedzy na temat aktualnych trendów odzieżowych, w związku z czym wraz z innymi pracownikami, wielokrotnie uczestniczył on w ramach wyjazdów służbowych, w targach handlowych. Wyjazd na targi miał na celu zaczerpnięcie inspiracji do nowych projektów odzieżowych i przywiezienie jak największej ilości materiałów, głównie zdjęciowych. Osoby wytypowane do wzięcia udziału w wyjazdach miały obowiązek przekazywania pozostałym pracownikom informacji o tym, co było na targach. W tym celu wykonywały zdjęcia, z których następnie przygotowywany był raport tj. dokument zawierający zdjęcia i opisy, ogólnodostępny wewnątrz firmy. Osoby wyjeżdżające na targi nie były rozliczane z ilości zrobionych zdjęć i same decydowały, które zdjęcia przekazują pozwanemu do sporządzanego raportu.

Podczas wyjazdu służbowego na targi powód własnym aparatem wykonał m.in. zdjęcie zawodnikowi, który prezentował produkty jednego z wystawców, podczas wykonywania przez niego pokazów na deskorolce na imprezie towarzyszącej targom. Zdjęcie to zostało wykorzystane przez pozwaną Spółkę Akcyjną jako grafika na koszulce T-shirt, z tym że w miejsce głowy zawodnika została wstawiona głowa misia.

Powód w I instancji przegrał, ponieważ w ocenie Sądu orzekającego wykonanemu przez powoda zdjęciu nie można przypisać przymiotu „utworu”, a powodowi przymiotu „twórcy” w rozumieniu ustawy, gdyż w świetle bezspornych ustaleń faktycznych wynika, że powód wykonał zdjęcie podczas wyjazdu służbowego, w celu przekazania oczekiwanej przez pracodawcę informacji z przebiegu odbywających się targów. Wykonane zdjęcie nie było więc zdaniem Sądu I instancji przejawem działalności twórczej powoda, ale wykonaniem zobowiązania wobec pozwanej związanego z wyjazdem służbowym.

Sąd II instancji uchylił jednak wyrok i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania. Zdaniem Sądu Apelacyjnego Sąd I instancji nie rozpoznał istoty sprawy, wadliwie przyjmując, iż fotografia będąca przedmiotem sporu nie jest utworem, za czym przemawia jej wykonanie w ramach obowiązków pracowniczych powoda.

Sąd Apelacyjny trafnie zauważył i wypunktował, że spór między stronami ogniskował się wokół kilku kwestii.

  • Po pierwsze, czy fotografia wykonana przez powoda jest utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
  • Po drugie, jeżeli można ją zakwalifikować jako utwór – czy jest utworem pracowniczym, a jeżeli tak w jakim zakresie pracodawca powoda nabył autorskie prawa majątkowe do utworu.
  • Po trzecie, czy pozwana Spółka była uprawniona do ingerencji w utwór.
  • Po czwarte, w razie przyjęcia, iż fotografia nie była utworem pracowniczym, czy powód udzielił pozwanej spółce licencji dorozumianej na korzystanie z praw do zdjęcia.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego fotografia będąca przedmiotem sporu jest utworem. Została na niej utrwalona postać zawodnika w momencie skoku na dyskorolce, na tle budynku i obserwujących go mieszkańców. (…) został przy tym uchwycony w momencie najwyższego wybicia zawodnika, tworząc wrażenie jego „zawiśnięcia w powietrzu”, co sprawia, iż fotografia jest atrakcyjna, ciekawa i może być kwalifikowana jako utwór zwłaszcza, w branży podmiotów zajmujących się sportami ekstremalnymi i ich obsługą.

Z dokumentów zgromadzonych w aktach pracowniczych powoda oraz zeznań świadków wynika jedynie, że w okresie wykonania spornego zdjęcia był on zatrudniony jako merchandiser, czyli handlowiec odpowiedzialny za wybór kolekcji do sprzedaży, określenie poziomu marży, a zatem ceny po jakiej określony produkt może być skutecznie oferowany na rynku. W aktach powoda nie ma żadnego zakresu jego obowiązków, niewątpliwym jest jednak, że powód nie został zatrudniony jako fotograf, grafik, projektant, nie powierzono mu obowiązków mających polegać na tworzeniu zdjęć na potrzeby projektowanej kolekcji, a tego rodzaju zajęcie nie pozostawało w związku z obowiązkami merchandisera.

Sąd Apelacyjny zwrócił także uwagę na nieprawidłową praktykę stosowaną w pozwanej Spółce Akcyjnej w odniesieniu do zdjęć wykorzystywanych na ubraniach:

Z zeznań świadka będącego głównym projektantem wynika, że procedury w zakresie ochrony praw autorskich u pozwanej Spółki nie były zachowane skoro pracowało się na dokumentacji fotograficznej pobieranej z Internetu czy znajdującej się w wewnętrznej sieci do której były przekazywane również prywatne zdjęcia z wyjazdów, bez ustaleń kto jest twórcą zdjęć i czy nie jest konieczne zezwolenie na ich używanie i przetwarzanie. Z zeznań świadka wynika, że uprzednio korzystano ze zdjęć z Internetu z naruszeniem praw i wypłacano odszkodowania, mimo powyższego nie zadbano o zasady wprowadzania zdjęć do wewnętrznej sieci informując pracowników, iż z tych zdjęć można korzystać bez ograniczeń.

Nie panowanie nad zasobami swojej wewnętrznej sieci i jednocześnie zezwolenie pracownikom na korzystanie z niej bez ograniczeń obciąża pozwaną. Na pozwanej ciążył obowiązek ustalania zasad wprowadzania zdjęć do sieci i zasad korzystania z nich bez naruszania praw autorskich. Tymczasem pozwana zasad tych nie ustaliła, nie kontrolowała zasobów sieci, a jednocześnie zezwalała na nieskrępowane korzystanie z nich, tolerując jak wynika z zeznań świadków nawet wykorzystywanie zdjęć z Internetu czy prywatnych zdjęć pracowników, bez uprzedniego ustalenia czy nie narusza w ten sposób praw osób trzecich.”1

Ostatnie dwa akapity wypowiedzi Sądu powinny stać się wytycznymi postępowania i wskazówką, jakich błędów unikać w prowadzonej działalności.

Niestety w praktyce błędy i nieprawidłowości, które miały miejsce w opisywanej sprawie są normą, a nie wyjątkiem. Jakość zarządzania prawami autorskimi dotyczącymi fotografii jest bardzo niska, tymczasem błędy w tym zakresie mogą się wiązać z wysokimi kosztami.

Tytułem podsumowania, wykorzystując zdjęcia w prowadzonej działalności należy przestrzegać kilku elementarnych przykazań:

  • upewnij się, czy masz prawo do wykorzystania zdjęcia na ubraniu i z czego to prawo wywodzisz (umowa przenosząca autorskie prawa majątkowe, nabycie autorskich praw majątkowych do utworu pracowniczego, umowa licencyjna)
  • zwróć uwagę na pola eksploatacji oraz na zasięg terytorialny i czasowy uprawnień do korzystania ze zdjęcia
  • sprawdź, czy możesz zmodyfikować zdjęcie oraz czy nie naruszysz autorskich praw osobistych twórcy
  • jeśli nie masz prawa do wykorzystania zdjęcia na ubraniu, postaraj się o nabycie takiego prawa, zwracając szczególną uwagę na zawarcie skutecznej umowy, umożliwiającej osiągnięcie zamierzonego celu.

1Wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 8 listopada 2012 roku, sygn. akt I ACa 602/12

Odświeżenie wizerunku marki – o czym należy pamiętać

Wizerunek firmy jest budowany latami i nie jest pożądana jego zbyt częsta zmiana. Oczywiste jest jednak, że żadna firma nie funkcjonuje przez kilkadziesiąt lat w kompletnie niezmienionym kształcie. Czasami dochodzi do rebrandingu, czyli istotnej zmiany marki – na przykład – zmiany firmy, logo czy znaku towarowego. Często zmiany mają mniejszy charakter, określa się je wówczas „odświeżeniem” marki. Odświeżenie marki może polegać przykładowo na:

  • Modyfikacji logo firmy odzieżowej (np. dodanie nowych elementów, zmiana kolorów)
  • Unowocześnieniu wyglądu strony internetowej e-sklepu
  • Modyfikacji opakowań kosmetyków
  • Modyfikacji folderów, katalogów sklepu

Przystępując do odświeżenia wizerunku marki zawsze należy mieć na uwadze, jakie prawa posiada firma do elementów, które mają zostać zmodyfikowane (np. do projektu logo, strony internetowej, opakowań, folderów). Z dużą dozą prawdopodobieństwa można bowiem uznać, że projekt strony internetowej, projekt katalogu czy nawet projekt opakowań mogą stanowić utwory w rozumieniu Prawa autorskiego.

W tym miejscu pomijam sytuację, gdy podmiot zlecił wykonawcy przygotowanie projektu strony internetowej czy opakowań, ale nie zawarł umowy przenoszącej autorskie prawa majątkowe. Natomiast wielokrotnie spotykam się z błędnym przekonaniem klientów, że skoro taką umowę zawarli i nabyli całość autorskich praw majątkowych do utworu, to mogą z nim zrobić wszystko.

Otóż nie!

Projektant, który stworzył utwór posiada do niego nieograniczone w czasie prawa osobiste, w tym prawo do nienaruszalności treści i formy utworu oraz jego rzetelnego wykorzystania.

Zgodnie z art. 49 ust. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych następca prawny, choćby nabył całość autorskich praw majątkowych, nie może, bez zgody twórcy, czynić zmian w utworze, chyba że są one spowodowane oczywistą koniecznością, a twórca nie miałby słusznej podstawy im się sprzeciwić.

Jeżeli więc nawet spółka nabyła całość autorskich praw majątkowych do projektu, ale w umowie nie ma uregulowań dotyczących wykonywania praw zależnych przez nabywcę czy zobowiązania się twórcy do niewykonywania praw osobistych, to bez zgody twórcy spółka nie może dokonać zmian w utworze. Zmiany mogłyby zostać uzasadnione, gdyby zachodziła „oczywista konieczność”. Jednak sama chęć modyfikacji wizerunku marki raczej nie zostanie uznana w razie sporu za „oczywistą konieczność”, uprawniającą do dokonania zmian.

Co to oznacza? W braku odpowiednich postanowień w umowie, spółka nie może bez zgody twórcy zmodyfikować utworu – na przykład nie może zmienić kolorystyki strony internetowej, nie może zmienić projektu opakowania kosmetyku przez dodanie lub usunięcie pewnych elementów. Jeżeli spółka bez zgody twórcy poczyni zmiany w projekcie – naraża się na odpowiedzialność z tytułu naruszenia autorskich praw osobistych.

Warto o tym pamiętać, a w szczególności:

  • Już na etapie negocjowania i zawierania umowy z twórcą zabezpieczyć swoje prawa;
  • Przed przystąpieniem do odświeżenia marki, zweryfikować przysługujące prawa: „co wolno, co może stanowić naruszenie czyiś praw i jakie ewentualnie mogą się z tym wiązać konsekwencje”;
  • Uzyskać zgodę twórcy na dokonanie zmian w projektach, a w jej braku – rozważyć ewentualne skutki prawne i finansowe naruszenia autorskich praw osobistych albo podjąć decyzję o przygotowaniu zupełnie nowych projektów, a nie modyfikować istniejące.

Obowiązujące przepisy Prawa autorskiego są często poddawane krytyce, wątpliwość budzi choćby to, czy należy aż tak silnie chronić twórcę (do tego stopnia, że nie może on zrzec się lub zbyć swoich autorskich praw osobistych). Ludzie z branży zazwyczaj uważają, że jeżeli zlecili projektantowi, agencji reklamowej, web-designer’owi przygotowanie określonych materiałów, zapłacili z tego tytułu wynagrodzenie, a nawet zawarli umowę przenoszącą autorskie prawa majątkowe, to mogą następnie dowolnie wykorzystywać dzieło, do którego prawa nabyli. Faktem jest, że wielu twórców z takim poglądem się zgadza i nawet mając świadomość, że mogliby wysuwać roszczenia z tytułu naruszenia ich autorskich praw osobistych – nie korzystają z takich praw.

Jednak opisane powyżej problemy i ryzyko wystąpienia przez twórcę z roszczeniami nie są teoretyczne, stykałam i stykam się z nimi wielokrotnie w praktyce.

Na przykład: projektant stworzył serię projektów opakowań kosmetyków. Po kilku latach spółka postanowiła je nieco zmodyfikować zmieniając to i owo, nie tworząc jednak nowych projektów. Spółka powierzyła to zadanie innemu projektantowi niż pierwotny twórca. W braku stosownych postanowień umownych, pierwotny twórca zarzucił spółce naruszenie jego autorskich praw osobistych i wystąpił do sądu z roszczeniami o zadośćuczynienie, opublikowanie w prasie przeprosin oraz wycofanie z obrotu zmodyfikowanych opakowań. Uwzględnienie pozwu oznaczałoby dla pozwanej spółki daleko idące negatywne skutki finansowe, nie mówiąc o kwestiach wizerunkowych.

Dlatego też należy zawczasu zabezpieczyć własne interesy i pamiętać, że umowy pisze się na złe czasy…

Umowy zawierane przez projektantów

Jedna z Czytelniczek mojego bloga zawarła w komentarzu pod poprzednim wpisem kilka bardzo ważnych pytań dotyczących zawierania umów odnoszących do projektów torebek. Odpowiedź przekracza ramy komentarza, a poza tym powinna przydać się każdemu, kto zajmuje się projektowaniem, postanowiłam więc poświęcić temu tematowi osobny wpis.

Rodzaj umowy właściwej w danej sytuacji zależy od konkretnego przypadku. Z reguły jednak najbardziej właściwą umową dotyczącą stworzenia projektów torebek, ubrań butów czy akcesoriów, będzie umowa o dzieło. Jest ona także korzystna podatkowo dla projektanta, choć od tego roku należy pamiętać o limicie kosztów uzyskania przychodów.

Umowa nie musi zostać zawarta w formie pisemnej, może zostać zawarta np. ustnie. Jednak w przypadku ewentualnego sporu (w szczególności co do wynagrodzenia), brak umowy pisemnej oznacza większe trudności w dochodzeniu swoich praw.

Bez względu na to, jaka umowa zostanie zawarta, powinny zostać uregulowane kwestie praw autorskich. Przeniesienie autorskich praw majątkowych do projektu wymaga zawarcia umowy przenoszącej prawa autorskie w formie pisemnej. To samo dotyczy licencji wyłącznej. W tych umowach niezbędne jest także określenie pól eksploatacji, czyli tego, w jaki sposób nabywca może korzystać z projektów.

Jeżeli projektant nie zawrze z nabywcą umowy na piśmie albo zawrze, ale nie będzie z niej wyraźnie wynikało, że przenosi autorskie prawa majątkowe, wówczas nabywca uzyska tylko licencję niewyłączną (skuteczną tylko na terenie kraju, w którym ma siedzibę i tylko na 5 lat).

Zakres praw, jakie projektant przeniesie na nabywcę (np. na producenta, firmę szyjącą ubrania pod własną marką) zależy od uzgodnień pomiędzy stronami. Projektant może udzielić tylko licencji niewyłącznej i zachować prawo dalszej sprzedaży projektów innym osobom. W praktyce najwięcej zależy od tego, kto w danym stosunku ma silniejszą pozycję negocjacyjną (np. jest bardziej znany, kto silniejszy ekonomicznie: firma produkująca torebki czy ubrania pod swoją marką czy projektant). Realia rynkowe są takie, że często na wstępnym etapie rozwoju zawodowego, projektant musi przystać na warunki firmy, która chce zakupić projekty albo w ogóle zrezygnować z ich sprzedaży.

Z puntu widzenia projektanta, przenosząc autorskie prawa majątkowe do projektu, warto zachować autorskie prawa osobiste. W teorii autorskie prawa osobiste są niezbywalne, czyli w ogóle nie można ich sprzedać. Można jednak zobowiązać się wobec nabywcy, że projektant nie będzie wykonywał autorskich praw osobistych. Często twórcy wyrażają zgodę na nieoznaczanie utworu swoim nazwiskiem. W przypadku utworów funkcjonalnych czy użytkowych, a do takich zalicza się odzież, torebki, buty pojawia się na nich nie nazwisko czy pseudonim projektanta, ale znak towarowy firmy sprzedającej te towary. Do rzadkości należą sytuację, że marka czy znak towarowy i nazwisko lub pseudonim projektanta są tożsame. Nie oznacza to jednak, że projektant musi zostać pozbawiony możliwości „przyznawania się” do swoich projektów. W umowie warto zawrzeć postanowienia, że nazwisko autora projektów znajdzie się np. na stronie internetowej i w katalogach firmy, jak również, że projektant będzie mógł powoływać się na stworzone przez siebie projekty np. w portfolio.

Jeżeli zostanie zawarta umowa przenosząca autorskie prawa majątkowe do projektów, to projektant nie będzie mógł ich następnie ponownie sprzedać, a nawet nie będzie mógł sam uszyć ubrania czy torebki według tych projektów. Chyba że skuteczność umowy przenoszącej prawa autorskie zostanie ograniczona czasowo i np. po 5 latach prawa autorskie „wrócą” do projektanta. Albo chyba że zostanie zawarta umowa licencyjna niewyłączna.

Nawet jednak w sytuacji, gdy projektant przeniesie na nabywcę autorskie prawa majątkowe nie oznacza to, że nabywca może zrobić wszystko z projektami. Jeżeli projekty zostaną zmodyfikowane, to powstanie tzw. utwór zależny. Sama modyfikacja czy przeróbka jest dozwolona, ale aby korzystać czy rozporządzać takimi zmodyfikowanymi projektami, konieczna będzie zgoda projektanta. Chyba że projektant zezwoli nabywcy w umowie przenoszącej prawa autorskie na wykonywanie praw zależnych do projektów. Wtedy to nabywca będzie mógł dokonywać przeróbek, a następnie szyć i sprzedawać produkty według projektów bez zgody projektanta. Projektantowi pozostałaby wtedy jedynie ochrona na podstawie autorskich praw osobistych, o czym poniżej.

Zachowanie praw zależnych przez projektanta jest ważne także z punktu widzenia przyszłych projektów. Jeżeli projektant tworzy kilkadziesiąt wzorów torebek, to rzadko każda z nich jest diametralnie inna. Z reguły tworzą one spójną kolekcję, odzwierciedlają styl projektanta czy aktualne trendy. Jeżeli projektant zachowa prawa zależne, to może zmodyfikować własne projekty – te które już sprzedał – (np. zmieniając zapięcia, dodając kieszeń, zmieniając paski), i będzie miał do nich pełnię praw.

Co w sytuacji, gdy projektant zbył autorskie prawa majątkowe i przeniósł na nabywcę także prawo do zezwalania na wykonywanie praw zależnych, a nabywca dokonał przeróbek projektów?

Wtedy pozostanie ochrona autorskich praw osobistych.

Jeżeli projektant nie zobowiązał się w umowie z nabywcą do niewykonywania autorskich praw osobistych, to będzie mógł powołać się na prawo do nienaruszalności treści i formy projektów oraz ich rzetelnego wykorzystania. Na przykład: jeżeli nabywca dokona modyfikacji projektów, które będą nieakceptowalne z punktu widzenia projektanta, naruszą istotę projektów, zerwą więź projektanta z utworem.

Powyższe uwagi są aktualne pod warunkiem, że projekty są utworami w rozumieniu Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, czyli że mają twórczy i indywidualny charakter. Co do zasady projekt torebki, ubrania, akcesoriów, biżuterii czy flakonu perfum może być utworem, jeżeli spełnia powyższe cechy. Każdy przypadek badany jest jednak indywidualnie, a w przypadku postępowania sądowego, to właśnie ocena, czy dany projekt jest utworem w świetle Prawa autorskiego, może być jednym z najbardziej spornych elementów.

Zarówno torebka jak i ubranie czy biżuteria mogą podlegać ochronie jako wzory przemysłowe, zgłaszane do Urzędu Patentowego lub jako wzory wspólnotowe zgłaszane do OHIM. Nie ma sensu rejestrowanie wszystkich projektów jako wzorów przemysłowych zwłaszcza, że byłoby to kosztowne. Ponadto, w przypadku ubrań, które nie mają charakteru ponadczasowego i „wyjdą z mody” po jednym sezonie, uzyskiwanie takiej ochrony byłoby niepraktyczne. Warto jednak rozważyć zarejestrowanie jednego czy kilku modeli najbardziej charakterystycznych dla projektanta, np. torebek, które występują w różnych kolorach czy różnych rozmiarach. Wówczas łatwiej jest dochodzić praw przeciwko podmiotom kopiującym wzory.

Istnieje też ochrona wzoru niezarejestrowanego – trwa ona 3 lata od daty pierwszego udostępnienia wzoru i nie wymaga dokonywania formalności w postaci rejestracji. Ten rodzaj ochrony jest wyjątkowo odpowiedni właśnie w modzie, gdzie trendy i wzory zmieniają się niezwykle szybko. To ważny instrument ochrony, często jednak nieznany projektantom.

Należy pamiętać, że aby dochodzić ochrony swoich praw przed naruszeniami – przede wszystkim trzeba wykazać autorstwo projektu, co w razie sporu wcale nie jest takie łatwe. Dlatego warto dobrze dokumentować swoje prace, opatrywać je datami, zachowywać protokoły przekazania projektów, korespondencję mailową itp. U notariusza można natomiast uzyskać poświadczenie daty okazania dokumentów. Będzie to data pewna, dowodząca że w danym dniu projekty już istniały.