Szkolenie PRAWO W FOTOGRAFII

Zapraszam na szkolenie PRAWO W FOTOGRAFII organizowane przez Kancelarię, którą współtworzę. Na szkoleniu przybliżymy kwestie praktyczne dotyczące prawa autorskiego i prawa do wizerunku w branży fotograficznej.

Szczegółowe informacje dostępne są na stronie Kancelarii.

2015.02.17 Plakat

Pozowanie a prawa modelki (modela) i fotografa

Zachęcam do zapoznania się z wpisem Partnera Kancelarii – adwokata Bartosza Grykowskiego na temat pozowania przez modelki/modeli do zdjęć oraz prawach przysługujących do tych zdjęć modelkom/modelom oraz fotografowi. Bartosz porusza interesujące, a przede wszystkim praktyczne problemy.

Niedozwolone klauzule w regulaminach e-sklepów

Pomimo iż rejestr klauzul niedozwolonych zawiera już prawie 5300 niedozwolonych klauzul, a duża część z nich dotyczy regulaminów sklepów internetowych, nie zmniejsza się liczba nowych powództw wnoszonych do Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W dalszym ciągu wiele regulaminów sklepów internetowych zawiera postanowienia, które już dawno zostały uznane za klauzule niedozwolone, jak choćby:

„Zwracany w tym trybie towar zostanie przyjęty tylko i wyłącznie wtedy, gdy będzie odesłany w oryginalnym, nieuszkodzonym pudełku (…)”

„Warunkiem odstąpienia od umowy jest odesłanie nieużywanego, niezniszczonego, oryginalnie zapakowanego towaru wraz z nieoderwanymi metkami, pisemnym oświadczeniem i dowodem zakupu.”

„Sklep nie ponosi żadnej odpowiedzialności za opóźnienia w dostawach z przyczyn leżących po stronie Dostawcy.”

„Sklep nie ponosi odpowiedzialności za nieterminowe dostarczanie przesyłek przez Pocztę Polską oraz firmy kurierskie.”

„Reklamacje dotyczące uszkodzeń powstałych podczas transportu będą rozpatrywane tylko na podstawie pisemnego protokołu uszkodzenia zawartości przesyłki sporządzanego w momencie odbioru towaru.”

„Nie ponosimy odpowiedzialności za ewentualne błędy w opisie lub drobne rozbieżności między zdjęciem produktu a jego rzeczywistym wyglądem – takowe nie mogą być podstawą roszczeń.”

„Zwrot pieniędzy na konto klienta powinien nastąpić niezwłocznie po otrzymaniu przesyłki reklamacyjnej najpóźniej jednak do 7 dni. Koszt przesyłki oraz inne koszty uboczne nie są zwracane.”

W dniu dzisiejszym na stronie internetowej Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów została opublikowana decyzja dotycząca stosowania klauzul niedozwolonych przez jeden ze sklepów internetowych. UOKiK uznał za niedozwolone klauzule stanowiące, że zwrot produktów kupionych w sklepie internetowym może nastąpić tylko w oryginalnym opakowaniu oraz ograniczenie wyboru klienta składającego reklamację wyłącznie do naprawy produktu.

Niedozwolone klauzule zawierają zarówno regulaminy dużych znanych sklepów, jak i sklepów prowadzonych przez małych przedsiębiorców. Ci ostatni rzadko korzystają z fachowej pomocy i zazwyczaj sami przygotowują regulamin wzorując się na regulaminach innych firm. Jest to działanie obarczone ryzykiem. Bardzo często mylące jest przeświadczenie, iż regulamin znanej firmy jest sporządzony zgodnie z prawem (niejednokrotnie słyszałam: „Jeśli firma prowadząca znany sklep internetowy z odzieżą i akcesoriami stosuje takie postanowienia w regulaminie, to znaczy, że są one prawidłowe i zgodne z obowiązującym prawem.”). Problem niedozwolonych klauzul dotyczy wszystkich branż – także regulaminy niektórych dużych firm ubezpieczeniowych, banków, firm działających w branży turystyki zawierają liczne klauzule niedozwolone.

Jeżeli dotąd Twoja firma nie została pozwana o stosowanie klauzul niedozwolonych nie oznacza to, że regulamin Twojego e-sklepu ich nie zawiera. Warto więc sprawdzić regulamin pod tym kątem.

Wprawdzie klienci (konsumenci) rzadko wychodzą z inicjatywą zwalczania niedozwolonych klauzul, chyba że są niezadowoleni z zakupu, z obsługi, z kontaktu ze sklepem, ze sposobu załatwienia reklamacji towaru. Są natomiast bardzo częste przypadki składania przez jednego powoda (który nie musi być faktycznym klientem sklepu) reprezentowanego przez pełnomocnika, kilkudziesięciu czy kilkuset pozwów przeciwko różnym firmom. Jest także bardzo duże prawdopodobieństwo wystąpienia z pozwem przeciwko e-sklepowi, którego regulamin zawiera klauzule niedozwolone – przez stowarzyszenie chroniące interesy konsumentów. Zdarzają się także kontrole podejmowane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – jak choćby wspomniana powyżej – oraz związane z tym ewentualne sankcje. Stosowanie klauzul niedozwolonych umieszczonych w rejestrze prowadzonym przez Prezesa UOKiK oraz klauzul tożsamych z wpisanymi w rejestrze stanowi bowiem naruszenie zbiorowych interesów konsumentów.

Miałam okazję reprezentować pozwanych w sprawach o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone – między innymi sklep internetowy zajmujący się sprzedażą odzieży, obuwia, dodatków. Każdy z pozwanych otrzymywał po kilka, a jeden pozwany – nawet 14 – pozwów.

Każda pojedyncza niedozwolona klauzula z regulaminu była objęta jednym pozwem. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, aby uzyskać maksymalnie wyższe koszty zastępstwa procesowego – za każdą sprawę oddzielnie.

Co ważne, powód wnoszący o uznanie postanowień umownych za niedozwolone nie ma obowiązku uiszczania kosztów sądowych, czyli nie wnosi żadnej opłaty od pozwu. Koszty te obciążają pozwanego w przypadku przegranej. Co więcej prawomocny wyrok jest publikowany w Monitorze Sądowym i Gospodarczym, a koszt publikacji wynosi średnio ok. 1.000 złotych. Skumulowanie więc wszystkich kosztów przegranych spraw może być dla małego przedsiębiorcy sporym wydatkiem.

Jak głosi – niezmiennie aktualna – łacińska paremia: nieznajomość prawa szkodzi. Jakie jest najbezpieczniejsze wyjście dla osoby lub firmy prowadzącej sklep internetowy? Porównanie postanowień stosowanego regulaminu z niedozwolonymi klauzulami wpisanymi do rejestru klauzul niedozwolonych i ich ewentualna zmiana lub usunięcie, a najbezpieczniej – powierzenie przygotowania lub weryfikacji regulaminu sklepu internetowego profesjonaliście.

Ochrona perfum

„Perfumy to niewidoczny, ale niezapomniany i niedościgniony dodatek. Są zapowiedzią przybycia kobiety, pobrzmiewają jeszcze, gdy ona już odeszła”. Coco Chanel

Ochrona perfum może być rozpatrywana na różnych płaszczyznach:

  • Flakon

Ochronie może podlegać buteleczka, flakonik perfum, które nie stanowią tylko opakowania, ale obok samego zapachu najważniejszy element produktu. Jak wynika z badań, wiele osób decyduje się na zakup danych perfum właśnie z uwagi na flakon. Często koszt produkcji buteleczek perfum przewyższa koszt wytworzenia zapachu.

Flakon może być chroniony jako wzór przemysłowy lub jako znak towarowy, może też stanowić utwór.

  • Nazwa

Nazwy perfum z reguły rejestrowane są jako znaki towarowe, co z zasady zapewnia im silną ochronę.

  • Zapach

Najwięcej trudności dostarcza ochrona tego co w perfumach najważniejsze, czyli zapachu.

Przez lata ochrona polegała raczej na podejmowaniu działań faktycznych niż prawnych – np. na strzeżeniu tajemnic handlowych, ochronie know – how. Ochrony można było także poszukiwać przez patentowanie formuł chemicznych czy na gruncie przepisów o nieuczciwej konkurencji. Jednak to pilne strzeżenie receptury stanowiło najpewniejszą ochronę przed kopiowaniem zapachu.

Rozwój techniki (i takich metod jak m.in. chromatografia gazowa i spektometria masowa) spowodował jednak, że taka ochrona straciła rację bytu. Obecnie dość niewielkim wysiłkiem możliwe jest odtworzenie zapachu przez innych producentów, zarówno poprzez użycie identycznych składników i w takich samych proporcjach, jak i przy użyciu innych składników, które ostatecznie dadzą zapach tożsamy z oryginalnym.

Naśladownictwo zapachów perfum nie polega obecnie tylko na naśladowaniu nazw i opakowań, aby przypominały oryginalne perfumy, ale na naśladownictwie czy kopiowaniu samych zapachów i tworzeniu tzw. odpowiedników perfum oryginalnych. Sama zaś nazwa i flakon nie muszą być nawet podobne do oryginalnych.

Zapach jako znak towarowy

Podstawowy problem z rejestracją zapachu jako znaku towarowego polega na trudnościach w jego graficznej przedstawialności, czyli na trudnościach w opisie znaku. Wprawdzie zapach można opisać na kilka sposobów, przykładowo jako wzór chemiczny, poprzez załączenie próbki zapachu czy też zapis z urządzenia opartego na badaniu składu cząsteczkowego danej substancji, to jednak nie wykształciła się dotąd praktyka rejestrowania takich znaków przez urzędy patentowe.

Wyjątkiem, który odbił się szerokim echem, było zarejestrowanie przez OHIM jako znaku towarowego zapachu świeżo skoszonej trawy dla piłeczek tenisowych.

Jak pachnie świeżo skoszona trawa, każdy wie, ale jak ten zapach opisać?

Zgłaszający znak towarowy nie podjął się próby opisania tego zapachu, a opis znaku przedstawił następująco: “The mark consists of the smell of fresh cut grass applied to the product.”

Znaną próbą rejestracji zapachu perfum jako znaku towarowego był wniosek o rejestrację perfum Chanel No. 5, zawierający dość szczegółowy opis. Brytyjski Urząd Patentowy w roku 1994 odmówił rejestracji perfum. Urząd zwrócił uwagę na jedną bardzo istotną kwestię: zapach perfum sam w sobie jest towarem i dlatego nie może być zarejestrowany jako znak towarowy dla towaru, jakim są perfumy. Sam towar, jakim jest zapach, nie może bowiem być jednocześnie znakiem towarowym dla samego siebie.

Przykład

Pomijając ogólne trudności w rejestracji znaków zapachowych, podstawowa różnica pomiędzy zarejestrowaniem zapachu świeżo skoszonej trawy dla piłeczek tenisowych a zapachu perfum … dla perfum jest taka, że w pierwszym przypadku towarem są piłeczki tenisowe, a zapach ma na celu odróżnianie piłeczek jednego przedsiębiorcy (które pachną świeżo skoszoną trawą) od piłeczek innego przedsiębiorcy (które w ogóle nie pachną albo pachną inaczej). W drugim przypadku to zapach perfum jest właściwym towarem, dlatego nie można zarejestrować zapachu jako znaku dla odróżniania zapachu jednego przedsiębiorcy od zapachu innego przedsiębiorcy.

Perfumy jako utwór

W ostatnich latach można było zaobserwować sięganie po ochronę, jaką zapewnia prawo autorskie.

Orzeczenia sądów holenderskich

I tak, holenderski Sąd Apelacyjny w sprawie Lancome (producenta perfum Tresor) przeciwko Kecofa (producentowi perfum Female Treasure) uznał w 2004 roku, że perfumy są odbierane przez zmysły ludzkie, czyli spełniają niezbędną przesłankę ustalenia i mogą podlegać ochronie jako utwór. Sąd rozróżnił jednak sam zapach perfum od ciekłej, wonnej substancji i uznał, że sam zapach jest zbyt ulotny i zmienny, aby można go było objąć ochroną autorskoprawną – w przeciwieństwie natomiast do ciekłej substancji, którą można dostrzec za pomocą wzroku i która jest wystarczająco konkretna by uznać ją za utwór.

Uznanie za utwór samej substancji, a nie zapachu, zostało skrytykowane w doktrynie prawa holenderskiego. Podnoszono, że to tak jakby za utwór uznać kartki papieru, na których wydrukowano książkę, a nie jej treść. Natomiast holenderski Sąd Najwyższy uznał, że ochronie prawa autorskiego podlega sam zapach i to on jest utworem. Co więcej zapach nie może być identyfikowany ze składnikami wytwarzającymi wspomniany zapach, ale powinien być od nich odróżniany.

Ponieważ możliwe jest stworzenie perfum o tożsamych lub bardzo zbliżonych zapachach przy użyciu innych składników, w świetle orzeczenia holenderskiego Sądu Najwyższego – możliwe jest naruszenie praw do perfum jako utworu nawet, jeśli zostaną zastosowane inne składniki (czyli ciecze będą się różnić), jednak zapachy będą takie same lub bardzo podobne.

Orzeczenia sądów francuskich

Nie powinno też dziwić, że tematem ochrony perfum wielokrotnie zajmowały się sądy francuskie.

W niektórych orzeczeniach sądy francuskie stanęły na stanowisku, że perfumy są tworem ducha ludzkiego, czyli mogą stanowić utwór, a kopiowanie zapachu może stanowić naruszenie praw autorskich. W sprawie Thierry Mugler przeciwko GLB Molinard z 1999 roku sąd uznał, że perfumy Angel spełniają przesłankę oryginalności, sąd odmówił jednak ochrony z powodu niewykazania podmiotu uprawnionego.

Natomiast Sąd Kasacyjny w sprawie Nejla Bsiri-Barbir przeciwko Societe Haarmann and Reimer stwierdził, że zapach perfum, który wynika ze zwykłego zastosowania know-how, nie stanowi wytworu intelektu odzwierciedlającego osobowość twórcy, który można by uznać za utwór. Powyższe orzeczenie spotkało się z krytyką.

Pomimo ogromnej skali biznesu perfumeryjnego oraz jego olbrzymiej dochodowości, spory o naruszenie praw do zapachu perfum nie są powszechne. Na pewno jednak o tego typu sporach jeszcze usłyszymy.

Powitanie

Witam na blogu MODA I PRAWO, poświęconym prawu mody.

Pewnie większość osób nigdy nie słyszała o takiej dziedzinie jak prawo mody. Nic w tym dziwnego, ponieważ ta gałąź prawa dopiero się w Polsce rodzi. Nie ma jeszcze polskojęzycznych książek o prawie mody, nie wykłada się takiego przedmiotu na uczelniach, nie są rozpowszechnione także szkolenia czy konferencje dotyczące tej tematyki. Wyjątkiem był Polski Kongres Prawa Mody 2013 zorganizowany przez Instytut Allerhanda, który odbył się w dniu 13 czerwca 2013 roku i na którym zostało poruszonych wiele ciekawych zagadnień ważnych w modzie i dla mody.

Również za granicą prawo mody jest nową dziedziną prawa, rozwijaną dopiero od kilku lat. Za pionierkę tej gałęzi uważa się Susan Scafidi, która jako pierwsza zaczęła wykładać fashion law jako przedmiot oraz założyła Fashion Law Institute w Nowym Jorku.

Czy wyróżnianie prawa mody jest w ogóle potrzebne? W końcu moda funkcjonowała z powodzeniem od wieków bez dziedziny prawa pod nazwą prawo mody. W branży mody znajdują zastosowanie przepisy prawa odnoszące się do wielu innych dziedzin działalności, takie choćby jak prawo własności przemysłowej czy prawo autorskie.

Celem wyodrębnienia prawa mody jest skoncentrowanie uwagi na problemach, z jakimi stykają się osoby z branży modowej, branży – która się nieustannie zmienia. Z tego punktu widzenia wyróżnienie prawa mody jest pomocne i praktyczne. Prawo mody ma służyć modzie, ma skupiać się na konkretnych problemach dnia codziennego projektantów czy właścicieli firm odzieżowych.

Prawo mody obejmuje co najmniej kilka dziedzin prawa, z których najważniejsze to prawo własności przemysłowej, prawo autorskie, prawo nieuczciwej konkurencji, prawo reklamy, prawo podatkowe i oczywiście prawo cywilne.

O czym będzie można przeczytać na blogu MODA I PRAWO?

– O tym jak efektywnie chronić swoje produkty,

– jak się zabezpieczyć przed naruszeniami i jakie środki podjąć, gdy do nich doszło,

– na co uważać zawierając umowy,

– jak reklamować się zgodnie z prawem,

– jak działać w internecie nie naruszając prawa

–  oraz o wielu innych zagadnieniach i problemach.

Wszystko w odniesieniu do mody rozumianej bardzo szeroko – mody jako odzież, obuwie, ale także akcesoria, dodatki oraz biżuteria i perfumy.

Zapraszam do lektury, komentowania, zadawania pytań.