Ochrona wzorów w modzie

Wracając do wzorów przemysłowych i wątków poruszanych w mailu Czytelniczki, to aby wzór został zarejestrowany musi spełniać łącznie następujące przesłanki:

  • dotyczyć postaci wytworu lub jego części – musi odnosić się do zewnętrznych elementów wytworu, do wyglądu zewnętrznego, takich jak kształt, struktura, układ linii, kontury, właściwości powierzchni, rysunek, ornament, kolorystyka itp. Wzór przemysłowy chroni wygląd zewnętrzny produktu, a nie cechy techniczne czy użytkowe.
  • być nowy – czyli przed datą od której oznacza się pierwszeństwo, nie został udostępniony publicznie (dotyczy to także wzoru różniącego się jedynie nieistotnymi szczegółami).
  • posiadać indywidualny charakter – co oznacza, że ogólne wrażenie wywołane przez wzór na „zorientowanym użytkowniku”, różni się od ogólnego wrażenia wywołanego na nim przez wzór, który był wcześniej udostępniony publicznie.

Istnieje kilka sposobów ochrony wzorów przemysłowych:

– poprzez rejestrację we właściwym urzędzie (np. w polskim Urzędzie Patentowym, w urzędzie innego państwa, w OHIM, poprzez rejestrację międzynarodową)

– bez rejestracji – jako niezarejestrowany wzór wspólnotowy chroniony na mocy Rozporządzenia Rady nr 6/2002 z dnia 12 grudnia 2001 roku w sprawie wzorów wspólnotowych.  

Strategia ochrony wzorów powinna być uzależniona od wielu czynników i potrzeb przedsiębiorcy, takich jak: skala i rynki, na jakich działa dany podmiot, przewidywana ekspansja na inne rynki, żywotność produktów, cykl produkcyjny czy budżet przeznaczony na ochronę wzorów.

Co badają urzędy rejestrując wzory?

Co ciekawe, OHIM rejestruje wzory wspólnotowe właściwie automatycznie i szybko, nawet w ciągu 24-48 godzin. OHIM bada zgłoszenie tylko od strony formalnej, a nie bada, czy wzór faktycznie jest nowy ani czy posiada indywidualny charakter. Rejestracja jest więc szybka i raczej bezproblemowa, a często daje przewagę wobec przeciwnika naruszającego wzór – przynajmniej na wstępnym etapie, kiedy wystarczające jest powołanie się na rejestrację wzoru.

Jeśli jednak wzór wcale nie jest nowy lub nie ma indywidualnego charakteru, taka ochrona może okazać się iluzoryczna i można łatwo stracić prawo z rejestracji wzoru. Wzór może bowiem zostać unieważniony. Może do tego dążyć przeciwnik w sporze o naruszenie praw ze wzoru zarejestrowanego, jak i podmioty, które przeszukują bazy danych urzędów patentowych np. OHIM i wyszukują wzory niespełniające przesłanek rejestracji, a następnie dążą do ich unieważnienia.

Także polski Urząd Patentowy dokonuje rejestracji wzoru przemysłowego po przeprowadzeniu badania formalnego, czyli po stwierdzeniu, że zgłoszenie wzoru zostało sporządzone prawidłowo. Jednakże Urząd Patentowy może wydać decyzję o odmowie udzielenia prawa z rejestracji na wzór przemysłowy, jeżeli postać wytworu lub jego części w sposób oczywisty nie posiada cech nowości lub indywidualnego charakteru. Z tego względu uważa się, że rejestracja dokonywana przez Urząd Patentowy jest jakościowo „lepsza” i daje większą pewność, że zgłoszony i zarejestrowany wzór faktycznie spełnia przesłanki nowości i indywidulanego charakteru. Postępowanie przed Urzędem Patentowym trwa dłużej niż przed OHIM – około kilku miesięcy.

Poniżej kilka przykładów zarejestrowanych wzorów wspólnotowych.

002110338_0002_1

Źródło: OHIM, numer rejestracji: 002110338-0002, Uprawniony: CHRISTIAN DIOR COUTURE S.A.

001939885_0001_1 001939885_0001_2

Żródło: OHIM, numer rejestracji 001939885-0001, Uprawniony: Vega Solar S.r.l.

002248419_0013_1

Źródło: OHIM, numer rejestracji: 002248419-0013, Uprawniony: PIERRE BALMAIN

002083519_0011_1

Źróło: OHIM, numer rejestracji: 002083519-0011, Uprawniony: J. Choo Limited

000496666_0001_1

Źródło: OHIM, numer rejestracji: 000496666-0001, Uprawniony: HERMES SELLIER

Czy można zarejestrować „zwykły” biały podkoszulek?

W Urzędzie Patentowym raczej nie, w OHIM – powinno się udać. Jednak rejestracja wzoru, który oczywiście nie jest nowy ani indywidualny nie ma większego sensu i nie zapewni rzeczywistej ochrony „na dłuższą metę”. Choćby z tego względu, że znajdzie się szereg podmiotów zainteresowanych unieważnieniem takiej rejestracji.

Rejestracja – np. wzoru paska czy butów czy też sukienki – nie oznacza, że uprawniony ma monopol na paski, buty lub sukienki. Prawa z rejestracji wzorów nie mają na celu zakazanie konkurentom wytwarzania tego samego rodzaju produktów (czyli np. pasków, butów, sukienek), ale zakazanie wytwarzania produktów wyglądających identycznie lub łudząco podobnie.

Czy można zarejestrować wszystkie możliwości? (Pomijam kwestię rejestrowania wzorów, które nie powinny być zarejestrowane z uwagi na brak przesłanek nowości i indywidualnego charakteru.)

Można to sobie wyobrazić i nawet wykonać w niektórych branżach. Przykładowo – są firmy, które mają w ofercie tylko kilka wzorów mebli, a wzory te mogą zostać uznane za nowe i indywidualne. Jednocześnie nie zmieniają się one co sezon, ale firma sprzedaje je przez kilka czy nawet kilkanaście lat. Inny przykład – branża motoryzacyjna i ochrona wzorów samochodów albo ich elementów np. reflektorów.

W modzie rejestrowanie wszystkich wzorów jest niewykonalne. Nawet dla znanego domu mody czy dla wielkiej światowej firmy rejestrowanie absolutnie wszystkiego byłoby nieracjonalne, zbyt kosztowne i wymagałoby zbyt wielkiego zaangażowania sił i środków. Tym bardziej dla mniejszej firmy. Pytanie także: co dalej i po co rejestrować wszystko? Czy następnym krokiem powinno być pozywanie dosłownie wszystkich, którzy wyprodukowali identyczną lub bardzo podobną bluzkę lub suknię? Byłoby to nieopłacalne, nie mówiąc o tym, że proces trwa z reguły co najmniej kilka/kilkanaście miesięcy, a bluzka i suknia w kolejnym sezonie mogą być już niemodne.

Dlatego nie warto rejestrować wszystkiego (zwłaszcza, że ochrona na podstawie rejestracji wzoru nie jest jedynym środkiem ochrony w przypadku naruszeń). Warto natomiast rejestrować wzory, które są najbardziej charakterystyczne dla danej firmy, które pojawiają się cyklicznie albo których nowość i indywidualny charakter nie budzą wątpliwości. Wiele także zależy od tego, co dokładnie chcemy chronić. Przykładowo – biżuteria aż tak szybko nie wychodzi z mody albo nawet w ogóle nie wychodzi z mody. Nie jest tak, że po sezonie wiosna/lato, wszystkie kolczyki, naszyjniki i pierścionki znikają i pojawia się nowa kolekcja. Co też nie oznacza konieczności zgłoszenia do rejestracji kilkuset wyrobów jubilerskich. Niektóre są przecież typowe i powtarzalne, a inne bardzo oryginalne – i takie warto zarejestrować, aby ułatwić sobie dochodzenie ewentualnych roszczeń.

Monopol w modzie?

Przed kilkoma dniami otrzymałam od jednej z Czytelniczek maila, zawierającego ciekawe pytania i spostrzeżenia, którego treść przytaczam poniżej.

„Piszę, bo zaciekawił mnie temat zastrzeżenia wzoru przemysłowego. Przeczytałam, że można zastrzec krój ubrania, model buta, albo torebki, co wydaje mi się absurdalne i nadal tego nie rozumiem. Czemu nikt nie zastrzeże białego bawełnianego podkoszulka, albo majtek z gumką? Przecież to by był monopol no i kupa kasy! Wszystkie rzeczy na rynku są do siebie podobne. Co sezon każdy sklep sprzedaje podobne ubrania, z tych samych materiałów, w tych samych krojach – czemu tego nie zastrzegą? a może strzegą, tylko my klienci nie widzimy różnic. To czemu by nie zastrzec wszystkich istniejących możliwości? Czemu każde auto ma 4 koła, pasek klamrę a buty obcasy? Jak sobie wymyślę obcas z kabzli to mogę tą „oryginalność” zastrzec, ale jak robię coś tradycyjnego, co istniało od „zawsze” to już nie? Gdybym powiedziała, że tylko ja mogę robić buty ze skóry zwierzęcej, to by mnie wyśmiali, ale jakbym wymyśliła buty zrobione z suszonych liści, to nikt inny nie miał by prawa ich produkować? Nie mogę tego pojąć! Albo jeśli zobaczę fajną kieckę markową i sobie sama taką uszyję, tylko użyję innych materiałów czy kolorów to wszystko będzie ok?”

Niektóre z powyższych pytań to pytania fundamentalne – czy ubrania, buty, akcesoria w ogóle powinny podlegać ochronie, a jeśli tak, to w jakim zakresie? Co może być chronione, a co nie? Gdzie przebiega granica pomiędzy inspiracją a imitacją?

To jedne z podstawowych problemów szeroko rozumianej mody. Obowiązujące prawo dostarcza nam jedynie ogólnych wskazówek w tym zakresie i nie mogłoby być inaczej. Nie sposób kazuistycznie uregulować, która sukienka może zostać uznana za utwór albo które buty mogą zostać zarejestrowane jako wzór przemysłowy. Ustawodawca ustala pewne zasady, natomiast ocena konkretnego przypadku należy do praktyków – urzędników w Urzędzie Patentowym czy OHIM, sądów.

A w modzie ocena konkretnego przypadku przeważnie jest wyjątkowo trudna, choćby dlatego, że moda to także – mniej lub bardziej twórcze – powroty do przeszłości, czerpanie ze wspólnego dorobku, wreszcie – dozwolona inspiracja. Jak bardzo ocena konkretnego przypadku może być nieoczywista i kontrowersyjna pokazują choćby spory toczone przez Christiana Louboutin o czerwone podeszwy szpilek.

Czy można mieć „monopol” na czerwony kolor podeszwy butów? Przecież liczba kolorów – przynajmniej tych podstawowych – jest mocno ograniczona. Czy to słuszne i racjonalne, aby tylko jeden podmiot mógł produkować buty z takimi podeszwami?

Ponieważ Louboutin pozwał Yves Saint Laurent – o sprawie mówił i pisał cały świat. A głosy dotyczące tego, kto ma rację w sporze, były bardzo podzielone: zarówno wśród ludzi z branży, klientów, jak i prawników.

Louboutin swoje roszczenia opierał na ochronie znaku towarowego. A więc czy kolor jako taki w ogóle może być znakiem towarowym?

Sąd Apelacyjny w Nowym Jorku uznał w wyroku, że Louboutin ma prawo do znaku towarowego w postaci czerwonej podeszwy, ponieważ znak ten nabrał tzw. wtórnej zdolności odróżniającej na skutek konsekwentnego stosowania czerwonej lakierowanej podeszwy od 1992 roku. Sąd nie zakazał jednak produkowania i sprzedaży butów z czerwoną podeszwą przez YSL, ponieważ buty YSL były monochromatyczne (czyli całe czerwone, zarówno podeszwa jak i wierzch butów). Natomiast to co wyróżnia buty Louboutin to czerwona podeszwa stosowana w sposób nieoczywisty, czyli w butach, których kolor jest inny niż czerwony.

Prawo do znaku towarowego to prawo terytorialne, co znaczy, że jest skuteczne na terytorium, w którym znak został zarejestrowany. Louboutin ma zatem w USA wyłączność na szpilki z czerwoną podeszwą, z wyjątkiem, gdy… całe buty są czerwone.

Czy również w Europie buty z czerwoną podeszwą możemy kupić legalnie tylko od Louboutin’a, a pozostałe stanowią naruszenie praw wyłącznych do znaku towarowego?

W 2010 roku Louboutin wystąpił z wnioskiem do OHIM o rejestrację znaku towarowego w postaci czerwonej podeszwy, przedstawionej poniżej.

Bucik

Źródło: oami.europa.eu                       

Przeciwko rejestracji powyższego znaku widniejącego w bazie danych OHIM pod numerem 008845539 zostały wniesione sprzeciwy. Zobaczymy, jakie będzie ostateczne rozstrzygnięcie. Zainteresowanym polecam sięgnięcie do pism składanych przez strony w toku tego postępowania (podnoszonych w nich argumentów i składanych dowodów), których skany dostępne są na stronie OHIM w pliku Access to file (część w języku angielskim, część francuskim).

Co ciekawe, Louboutin pozwał także hiszpańską Zarę i wygrał w I instancji, ale w II instancji przegrał. Francuski sąd uznał ostatecznie, że Louboutin nie ma wyłączności na czerwoną podeszwę i że sam mógł ją skopiować np. z butów …Ludwika XIV. Ponadto czerwona podeszwa powinna być raczej łączona z koncepcją, ideą a nie ze znakiem towarowym. Zdaniem sądu nie ma bowiem zdolności odróżniającej, aby być znakiem towarowym. Sąd zwrócił także uwagę, że nie ma ryzyka pomyłki butów Louboutin z butami Zary, które są średnio dziesięciokrotnie tańsze.

Louboutin zapowiada, że będzie podejmował kroki prawne zmierzające do ochrony jego praw, a także inne działania, w które wpisuje się np. strona internetowa stopfake.christianlouboutin.

Patrząc na Louboutin’a i jego batalie przed sądami o czerwoną podeszwę, rodzi się pytanie: pozywać czy nie pozywać?

Większość sklepów „sieciowych”, zajmujących się tzw. fast fashion albo inspiruje się znanymi projektantami i kolekcjami znanych domów mody albo wręcz kopiuje niektóre wzory. Co na to podrabiane firmy?

Niektórzy pozywają – jak Louboutin, inni nie. Niektórzy walczą tylko z równymi sobie, „z tej samej półki cenowej” i celującej do tej samej klienteli, inni występują także przeciwko firmom oferującym dużo tańsze ubrania niż ubrania kopiowane. Są firmy, które uważają, że nie warto pozywać „sieciówek”, ponieważ klientka (czy klient), która się ubiera w tych sklepach raczej nie jest ich klientką – to znaczy – nie stracą jej. Na ten aspekt po części zwrócił uwagę francuski Sąd w sprawie przeciwko Zarze twierdząc, że nie można pomylić butów z Zary z butami od Christiana Louboutin’a, choćby z uwagi na bardzo znaczącą różnicę w cenie. Czasami za niepozywaniem stoi także przekonanie, że za kilka lat klienta „sieciówki” być może zacznie kupować ubrania „z górnych półek cenowych”, ponieważ wychowała się na trendach czerpanych właśnie z drogich firm.

Bardzo często pozywanie jest też po prostu nieopłacalne – kosztowne, długotrwałe, z niepewnym wynikiem. Louboutin walczy o swój znak rozpoznawczy, jakim jest czerwona podeszwa, stosowana od lat. To dzięki niej miliony kobiet na świecie – nawet te, które nigdy nie miały pary szpilek od tego projektanta – rozpoznają pochodzenie butów od Christiana Louboutin’a, nie widząc metki.

Realnie oceniając nie da się chronić wszystkiego i nie da się pozywać wszystkich. Na pewno warto chronić i walczyć o takie elementy, które są istotne z punktu widzenia firmy czy projektanta, bardziej niż inne – czasami będzie to charakterystyczny krój ubrania, czasami oryginalne i konsekwentnie stosowane motywy, czasami kształt torebki, niezmieniający się przez lata (a zmieniają się tylko kolory czy rozmiary). Zazwyczaj sami zainteresowani najlepiej wiedzą, co stanowi taką wartość w ich firmie czy w danej kolekcji.

W następnych wpisach poruszę kolejne problemy, na które zwróciła uwagę Czytelniczka, m.in. kwestie związane z ochroną wzorów: przemysłowych i wspólnotowych czy patentów.

Czy Tiffany jest znakiem renomowanym?

Podstawową i pierwotną funkcją znaku towarowego zawsze było odróżnianie towarów jednego przedsiębiorstwa od towarów innego przedsiębiorstwa. Od dawna jednak na czoło wysuwają się też funkcje jakościowa (gwarancyjna) i reklamowa. Znak towarowy jest doskonałym narzędziem promocji i może mieć potężną siłę marketingową. Znak towarowy z czasem może stać się znakiem renomowanym.

Renomowanym, czyli jakim?

Powszechnie znanym? Kojarzonym z wysoką jakością? Nakładanym na towary luksusowe?

Czy znak towarowy Tiffany jest znakiem renomowanym?

Ocena renomy znaku Tiffany to główny wątek sporu pomiędzy nowojorską Tiffany & Company słynącą z wyrobów jubilerskich a Tiffany & Broadway z Houston. W dniu 9 lipca 2013 roku zapadł kolejny z wyroków w tej sprawie i będzie ona miała ciąg dalszy przed Urzędem Patentowym. Więcej o powyższym sporze oraz przesłankach pomocnych w ocenie renomy znaku towarowego, można przeczytać na blogu W todze i bez togi.